Dziesiąta wygrana Kotwicy w Kołobrzegu

„Czarodzieje z wydm” nie spuszczają z tonu. 29 ligowa kolejka ma przynieść część rozstrzygnięć ligowego porządku. Pierwszymi, którzy wyjaśnili sobie kto w tym sezonie rządzi, byli koszykarze Kotwicy i Rosy. Był to mecz o przysłowiowe cztery punkty. Kotwica po wygraniu mogła uciec na bezpieczny dystans, Rosa natomiast, w przypadku pozytywnego wyniku, mogła jeszcze walczyć o dziesiąte miejsce, dające spokojny ligowy byt. Po niedzielnych zawodach na dwóch frontach; w  PLK z Czarnymi w Radomiu i drugiego zespołu ze Spójnią, nastąpiła pełna mobilizacja w radomskim obozie, po czym „rada starszych” skierowała na mecz z Kotwicą swoje asy atutowe w postaci Filipa Zegzuły i Damiana Jeszke, co spowodowało, że aż siedmiu zawodników zgłoszonych w PLK, znalazło się w mazowieckiej drużynie. Obaj wspomniani gracze spełnili zresztą swoje zadania, co jednak w ogólnym rozrachunku, nie zdało się na wiele. Co prawda rzucili oni ponad połowę punktów drużyny (42 punkty), ale od porażki jej nie uchronili. Zaczęło się dla gospodarzy niezbyt dobrze.

Pierwsza kwarta, ostatnio zwykle należąca do kołobrzeżan, zdominowana została przez radomian. Tym razem to przeciwnicy skuteczniej rzucali do basketu. Przewaga dziesięciu procent skuteczności, pozwoliła na niewielką nadwyżkę punktową przed pierwszą przerwą. W drugiej odsłonie, po haśle: „nie taki diabeł straszny…”, miejscowi przystąpili do rzetelnej obrony, która natychmiast zaczęła przynosić efekty. Spadła skuteczność przeciwnika, mnożyły się jego pomyłki i straty. Między trzecią a szóstą minutą zdarzyła się rzecz, która chyba „ustawiła” cały mecz. W ciągu tych trzech minut „Kotwa” przeprowadziła kilka błyskawicznych ataków oraz spektakularnych obron. Seria szesnastu punktów zabiła nadzieje przeciwników (od 23:27 do 39:27). Nie dość, że gospodarze odrobili straty, to jeszcze dołożyli nawiązkę w postaci kilku „oczek”. Wyrównała się walka na tablicach (zbiórki 19/17) i zarysowała się przewaga jakości organizacji ich gry (asysty 12/7). I choć prowadzenie zmieniało się do tej pory siedem razy, na przerwę w zdecydowanie lepszych nastrojach schodzili miejscowi.

Trzecia kwarta zaczęła się od czterech nietrafionych wolnych Rosy. Korzystając z tej indolencji, Kotwica po celnej „trójce” Dawida Mieczkowskiego i trafieniu z wyskoku Daniela Grujića, „odskoczyła” w trzeciej minucie na dziewięć punktów (55:46). Jednak pod koniec czasu gry w tej części, goście odrobili trochę strat.  Przed małą przerwą drugiej połowy, kołobrzeżanie prowadzili 61:55. Czwarta odsłona rozpoczęła się od falowania wyniku. Najpierw goście zdobywali punkty (61:59), później gospodarze (65:59), znowu goście ( 65:63) i gospodarze i tak na zmianę, aż do 78:71, by w końcu solidarnie już, dorzucić po cztery „oczka” w ostatniej minucie meczu. Bohaterem meczu był Daniel Grujić, zdobywca double-double (21 punktów, 10 zbiórek) kolejny już raz walczący z przeciwnikami od „stójki” do parteru, dzielnie sekundowali mu Łukasz Bodych (17 punktów), Patryk Przyborowski (13 punktów w I połowie) i Paweł Pawłowski (12 punktów). „Czarodzieje” znowu mieli wyższą od przeciwników skuteczność rzutów z gry (44,3/40).  Zdominowali walkę na tablicach, mimo przewagi wzrostu rywali (zbiórki 43/33). Lepiej reżyserowali grę (asysty 19/11), mieli więcej przechwytów i mniej strat. Mieli bardziej poukładany zespół i wykorzystali to w pełni. Trener Paweł Blechacz znalazł antidotum na asów Rosy i obmyślił skuteczną taktykę, natomiast wszyscy gracze Kotwicy, za co należą im się szczególne słowa uznania, skrupulatnie starali się ją realizować, mocno zwracając uwagę na mobilną, agresywną obronę i wzajemną w niej pomoc.

Kotwica Kołobrzeg  –  ACK UTH Rosa Radom   82 : 75      (20:23, 28:21, 13:11, 21:20)

Kotwica : D.Grujić 21 (10 zb.),  Ł.Bodych 17 (6 zb.),  P.Przyborowski 13(2×2, 4 zb., 4 as.),  P.Pawłowski 12 (5 zb., 3 as.),  D.mieczkowski 9 (2×3, 5 zb., 4 as.),  P.Dzierżak 8 (6 zb., 5 as.), D.Neumann 3(1×3),     K. Hanke 0,  G.Dobriański 0,  A.Małetko,  K.Rduch

Rosa : F.Zegzuła 24,  D.Jeszke 18, J.Stanios 11,  K.Obarek 6,  Sz.Szymański 6,  M.Gos 5,  M.Sadło 3,  Ł.Sobuta 2,  M.Szczypiński 0,  M.Parszewski 0,

Zawody na niezłym poziomie, trzymały kibiców w dużym napięciu. Oklaskiwano wiele ciekawych zagrań, a że gospodarze wygrali, ostatecznie zapewniając sobie ligowy byt , tym aplauz był większy. Kotwica w tabeli zajmuje dziewiąte miejsce, a to jeszcze oczywiście nie koniec. Istnieje pewna szansa na awans do play-off, przy wygranej Kotwicy w ostatnim meczu i teoretycznych przegranych Biofarmu Poznań i Pogoni Prudnik. Wszystko rozstrzygnie się w niedzielę 2 kwietnia, o czym przypominają liczni miłośnicy koszykówki. Przypominają również, iż będzie to spotkanie; „koszykówki dla hospicjum”. Klub zaprasza wszystkich kibiców do pomocy w tej akcji. Każda, najmniejsza nawet „cegiełka” może przynieść wiele radości osobom potrzebującym takiego Waszego wsparcia.

Fot: e-KG

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*