Remisowo z Warszawą

Z wielkimi kłopotami, ale w końcu udało się zorganizować w kołobrzeskiej hali dwumecz, fazy play-out z szesnastą drużyną 1 ligi. I tak, jak Energi Kotwicy kłopoty z halą, tak i z przeciwnikiem nie było łatwo. W pierwszym ze spotkań, po dwunastu zmianach prowadzenia, dwunastoma punktami zwyciężyli gospodarze, pokonując w ostatniej kwarcie przyjezdnych 22:8. Zawody rozpoczęte dość nerwowo przez oba zespoły, poukładali lepiej „Czarodzieje”. Ich 20 asyst (KK 11), 8 przechwytów  (KK 3) i tylko, co warte podkreślenia, 4 straty (KK 16), nawet przy niższej skuteczności punktów zdobywanych z gry, przyniosło oczekiwany sukces. Punkty po stratach przeciwnika dały  wyraźną przewagę (19:4), więcej kołobrzeżanie rzucili spod kosza (40:24), no i doskonale sprawiła się nasza „ławka” (28:7). Przewag tych starczyło na zwycięstwo i choć nieliczni kibice stracili sporo nerwów, bowiem więcej minut i prowadzenia w meczu należało do mazowieckich graczy, skończyło się dobrze.

Gorzej, niestety było w sobotę (14 kwietnia), i mimo że tu dłużej prowadzili gospodarze, trzecia kwarta (przegrana 10:21) oraz końcowe chwile meczu zadecydowały o wyniku. Po doskonale rozpoczętej pierwszej kwarcie, w której już po kilku minutach Energa Kotwica prowadziła dziewięcioma „oczkami”, coś się zacięło w grze miejscowych. Fakt; grali oni bez nominalnego rozgrywającego, Pawła Dzierżaka, kontuzjowanego w pierwszym meczu. Jednak nie jest to dostatecznym usprawiedliwieniem, dla drużyny, która w sezonie zasadniczym była zdecydowanie lepsza (13 zwycięstw, przy siedmiu warszawiaków) i posiada w swoim składzie zawodników mających również staż w ekstralidze. Na rzuconych w swojej hali 8 „trójek”, goście odpowiedzieli dwunastoma, z czego dwie wpadły dwie minuty przed końcem spotkania. Ich wykonawcą był mierzący 173 cm, Paweł Hybiak ( w meczu 5×3), zdobywca w tej kwarcie 10 „oczek”. Kołobrzeżanie nie potrafili nic przeciwstawić żywiołowej grze przyjezdnych, ich szybkiej, twardej defensywie, ale i prostej grze w ataku. Swoją nieporadną obroną doprowadzali do rozpaczy przybyłych widzów. „Stołeczni”  biegali, podwajając obronę i kiedy wydawało się, że są już w trzeciej kwarcie, kiedy Energa Kotwica doprowadziła dwukrotnie do pięciopunktowej przewagi, do bólu umęczeni, podkręcili jeszcze tempo, niwelując straty i wychodząc na prowadzenie, którego źle grający gospodarze nie potrafili im już odebrać.

Zawiodła drużyna, choć niektórzy jej członkowie ze wszystkich sił starali się nadrabiać braki reszty. Zawodnicy sami wiedzą, kto w tym meczu nie pomógł zespołowi, doprowadzając do dość trudnej sytuacji rozgrywkowej. Tym razem statystyki nie wyglądały już tak różowo. Przy równowadze w blokach, stratach, podobnych sumach zbiórek i asyst, przegraliśmy skutecznością ataku (w tym „trójki” 8:12), punktami ze strat (9:14) i szybkiego ataku (7:13). Przegraliśmy „głupimi” stratami i brakiem obrony i pomocy w niej. Tylko dwóch, momentami trzech graczy broniło dostępu do kosza i na nic nie zdały się wskazówki i krzyki z ławki. Więcej chyba w tym dniu wiedzieli na temat obrony kibice, niż niektórzy zawodnicy na parkiecie. Na własne życzenie, gracze kołobrzeskiego zespołu skomplikowali sobie sytuację, oddając przewagę parkietu w decydujących grach, do których dojdzie w Warszawie 21 kwietnia (godz. 15.00) i 22 kwietnia (godz. 18.00). Oczekując na nie, życzymy naszym powodzenia i powrotu z tarczą do Kołobrzegu.

Energa Kotwica Kołobrzeg  –  KK Warszawa  76 : 64   (21:17, 13:20, 20:19, 22:8)

i   66 : 72   (19:19, 20:17, 10:21, 17:15)

Energa Kotwica: D.Grujić  18 (2×3) i 16 (7 zb.),  Ł.Bodych  13 (8 zbiórek) i 16 (7 zb.),  M.Żmudzki  8 i 0,  Sz.Rduch  8 i 3,  D.Neumann  7 i 5,  P.Dzierżak  6,  P.Przyborowski  6 i 4,  P.Pawłowski  4 i 11,  G.Dobriański  3 i 3 , Sz.Ryżek  3 i 8,  P.Bodych 0 i 0,  P.Banachowicz

KK Warszawa: M.Wojtyński  26 i 10, M.Motel  19 i 15, P.Hybiak  6 i 24, K.Koźluk  6 i 5

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*