Rozgrywający „Czarodziejów” z przytupem wraca do gry

Wyraźną zwyżkę formy po przebytym zabiegu i rehabilitacji zasygnalizował Dawid Mieczkowski. Wracający do gry rozgrywający „Czarodziejów” nie tylko pomógł znacznie zespołowi w sobotnim meczu z Notecią Inowrocław w jego zdobyczy punktowej, ale i poprowadził go w sferze mentalnej. Jego kreowanie gry, jak też pokrzykiwania z ławki do kolegów, będących na parkiecie, w każdej chwili przypominały o przygotowanych przez sztab trenerski zasadach prowadzenia tego meczu. I taka jest rzeczywista rola wiodącego rozgrywającego na placu gry, jak i poza nim.
Pierwsza odsłona, do jej połowy, nieznaczna przewaga gospodarzy, ale prowadzenie zmienia się cztery razy. Później pięciopunktowe prowadzenie przyjezdnych i poprawianie wyniku w końcu kwarty przez kołobrzeżan. Są lepsi pod koszem (12:4), ale Noteć trafia cztery trójki, mając jednocześnie trochę więcej do powiedzenia w reżyserii gry, dzięki czemu kwarta nieznacznie przez nią wygrana, ale na poczynaniach obu zespołów ciąży widoczna presja wyniku. W drugiej części; „odjazd” miejscowych. Zaczynają wpadać rzuty z dystansu, Kotwica ma niewielką przewagę na tablicach, dogania przeciwników ilością asyst, gra zaczyna się „kleić”, zaczyna grać zespół, efektem czego jest ośmiopunktowa seria między pierwszą a piątą minutą, utrzymanie uzyskanej przewagi i zejście do szatni z siedmioma „oczkami” zapasu.

Trzecia kwarta, jej cześć, to powrót do przeszłości; niestety tej gorszej. Po wyrównanych pierwszych chwilach, od czwartej do szóstej minuty, ośmiopunktowa seria przeciwników i kolejna dwukrotna zmiana prowadzenia. Najpierw Noteć 42:39 (i przez trzy minuty jeszcze z przewagą do stanu 45:43), następnie, po odrobieniu strat, od ósmej minuty Kotwica zaczyna grać, doprowadzając do przewagi (50:45), a Kujawiacy starają się ją dogonić, dorzucając jeszcze trzy punkty. Ostatnia odsłona i pełna mobilizacja miejscowych. Nie popełniają już oni ani jednej straty, zmuszają natomiast do popełnienia sześciu przez przeciwników (dotychczas 9:1). Przerywają cztery akcje, wyrównując bilans przechwytów (do tej kwarty 1:5). Zaliczając wreszcie z 70. procentową skutecznością pięć (z siedmiu) rzutów zza łuku i gdyby nie w samej końcówce przykra kontuzja stawu łokciowego po upadku B. Pochockiego (Noteć), byłaby to „kwarta marzeń”. Statystyki całego meczu dość wyrównane; zbiórki 43/45, asysty 16/16, straty 9/7, przechwyty 5/5, bloki 3/2 (dwa piękne Łukasza Bodycha i jeden Daniela Grujića), faule 16/19 (ale rzuty wolne 4/13, trafione 2/4). Punkty spod kosz 30/26, po szybkim ataku 8/6, po stratach 9/5. Warto podkreślić skuteczność rzutową za „trzy” Kotwicy, podkręconą w ostatniej kwarcie (11/24, 46 proc., przy 7/28, 25 proc. Noteci). Ogólna skuteczność z gry 42,4/34,8 proc. (Kotwica/Noteć). Doskonałe zawody rozegrali bliscy double-double, chwalony już Dawid Mieczkowski (prawie 60 proc. skuteczności i 8 kończących podań), niewiele ustępujący mu walecznością i zdobyczą punktową; Łukasz Bodych (2/3 za „trzy”), Daniel Grujić i Adrian Suliński, któremu wspomniany statystyczny wyczyn udał się w pełni (16 punktów i 10 zbiórek). Nie znaczy to, że inni bardzo odbiegali jakością. Wszyscy wypełnili swoje zadania, kołobrzescy zmiennicy wygrali ze swoimi vis a’ vis 18:7 i nie pozwolili na punktową dominację inowrocławian.

Kotwica Kołobrzeg – KSK Noteć Inowrocław 69 : 57 (19:20, 16:8, 15:20, 19;9)
Kotwica : A.Suliński 16 (4×3, 10 zbiórek), D.Mieczkowski 15 (1×3, 3 zb., 8 as.), D.Grujić 13 (1×3, 7 zb., 2 przechw.), Ł.Bodych 12 (2×3, 8 zb., 2 bloki, 2 przechw.), K.Hanke 5 (1×3), P.Pawłowski 3 (1×3, 5 zb.), D.Neumann 3 (1×3, 2 zb., 3 as.), P.Przyborowski 2, G.Dobriański 0, A.Małetko
Noteć : D.Adamczewski 18 (4×3), B.Pochocki 12, M.Grod 11, A.Lisewski 8 (10 zb.), S.Sroczyński 6, K.Maciejewski 1 (7 as.), D.Szczepanik 1, H.Wierzbicki

Kotwica sprostała zadaniu, wyraźnie wygrała mecz, zwyciężając szczególnie w końcówce determinacją i zdecydowaniem, lepszą odpornością psychiczną (zapewne w tych zawodach i fizyczną) oraz wyższą jakością gry. Szkoda, bo rozbudziły się apetyty, kilku niewpadających do kosza piłek, dzięki którym można byłoby wyrównać bilans dwumeczu (pierwszy mecz w Inowrocławiu 75:54) i stanąć wyżej w ostatecznej tabeli. Ale zgodnie z powiedzeniem ”jak się nie ma co się lubi…” i tak radość z wygranej w kołobrzeskim obozie jest wielka. Dzięki temu zwycięstwu kołobrzeżanie nadal mogą skutecznie walczyć o miejsca 9-10, pozwalające na spokojny ligowy byt. Obecnie Kotwica zajmuje 10. lokatę, ale Noteć ją wyprzedzi, nawet przegrywając zaległy mecz z Krakowem. Zadaniem więc na najbliższy okres jest wygranie kilku meczów, w tym najbliższego wyjazdowego w Siedlcach (25 lutego) i w Kołobrzegu, w zachodniopomorskich derbach, ze Spójnią Stargard, 1 marca o godz. 18.00.
Fot: Edward Stępień

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*