Ta trzecia kwarta…

Rozpoczęło się obiecująco. Akcja Łukasza Bodycha 2+1 i Kotwica wychodzi na 23. sekundowe, jedyne zresztą w meczu, prowadzenie. Później do głosu dochodzą legioniści, choć jeszcze w połowie kwarty przewaga ich niewielka (13:9). W ciągu kolejnych minut podwyższają przewagę do dziewięciu, jednak w końcówce kwarty goście się podrywają i dochodzą prowadzących na pięć „oczek” (25:20). Jeszcze tylko na sekundę przed syreną dwa wolne trafia Ł. Pacocha. W połowie drugiej odsłony, przewaga gospodarzy dochodzi do 18 punktów, ale kołobrzeżanie bronią się dzielnie, a seria ośmiu punktów oraz aktywność Łukasza Bodycha i jego pięć „oczek” popartych „trójkami” Dawida Mieczkowskiego, Kamila Hanke i Adriana Sulińskiego w czterech minutach kończących tę część, pozwala im zmniejszyć stratę do dziewięciu punktów.

Niestety przyszła kolejna feralna trzecia kwarta i jej pierwszych pięć minut, zatapiających Kotwicę. W tym okresie warszawiacy panują niepodzielnie na placu. Rzucają, bez odpowiedzi przyjezdnych, 18 punktów. Wpadają im cztery „trójki”. Nadal są niezwykle aktywni tak w ataku, jak i w obronie, i wyprowadzają swoją drużynę na 27. punktowe prowadzenie. Taka przewaga pozwala im na spokojne kontrolowanie gry i wyniku zawodów. Goście do końca kwarty porażkę zmniejszają tylko o 2 punkty (76:51). Ostatnia cześć, to swoisty status quo ante, czyli dawny stan rzeczy; miejscowi nadal prowadzą swoją grę, goście walczą o „zachowanie twarzy”, a wynik oscyluje wokół 30. punktowej przewagi lidera tabeli (najwyższa przewaga 90:59). Mimo kilku jeszcze zrywów „Czarodziejów”, niewiele udaje im się zwojować.

Tym bardziej, że niemal tradycyjnie już, kołobrzeżanie grali w osłabieniu. Po uprzednim sobotnim meczu, w dniu następnym, w szpitalu na operacji po zapaleniu wyrostka robaczkowego, wylądował Paweł Dzierżak. Brakło go więc w Warszawie, braknie w kilku kolejnych spotkaniach. Szkoda, ponieważ zespół, po wcześniejszych kontuzjach i ubytkach, zaczął się już „składać”. Pawłowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, drużynie szybkiego odzyskania rozgrywającego. Mecz w Warszawie głównie dźwigali na swych barkach Łukasz Bodych (skuteczność z gry 7/7- 100 procent) i Patryk Przyborowski (63 proc.), zdobywcy 34 punktów i 13 zbiórek. Mocno walczył z koalicją podkoszowych Daniel Grujić. A do walki zagrzewał kolegów i z parkietu, i z ławki Dawid Mieczkowski, który zdobył swoje pierwsze punkty po kontuzji. W przekroju całego meczu wyraźną przewagę miał lider, co częściowo udowadniają statystyczne dane. Jedna zmiana prowadzenia (prowadzenie Legii 39 minut), rzuty z gry 47/42 proc. (za „dwa” 47/51, za „trzy” 47/27), rzuty wolne 100/29 proc. (Legia 10/10, Kotwica 2/7), zbiórki 43/36, asysty 22/15, straty 10/12, przechwyty 8/5, punkty spod kosza 28/36, rezerwowych 42/29. Legia trafiając 16 „trójek” (na 34 rzuty) znacznie wyprzedziła Kotwicę z jej siedmioma (na 26). W tym sezonie nie udało się więc pokonać aspirującego kolejny raz do ekstraligi zespołu. Pierwszy mecz Kotwicy nie udał się zdecydowanie i przegrała go ona 51:85. Drugi nieco lepszy, aczkolwiek również wysoko wygrany przez drużynę wyprzedzającą Kotwicę o 11 miejsc w tabeli.

Legia Warszawa – Kotwica Kołobrzeg 94 : 65 (27:20, 22:20, 27:11, 18:14)
Legia : G.Kukiełka 19 (5×3), A.Linowski 14, Ł.Pacocha 12, M.Wilczek 10 (13 zbiórek), M.Jarmakowicz 10, P.Robak 8, M.Aleksandrowicz 7, Ł.Wilczek 6 (8 asyst), K.Sulima 6, G.Malewski 2,
Kotwica : Ł.Bodych 17 (1×3, 9 zb.), P.Przyborowski 17 (1×3, 4 zb.), A.Suliński 9 (3×3, 4 zb., 3 as.), D.Grujić 8 (4 zb.), P.Pawłowski 4 (6 zb.), D.Mieczkowski 3 (1×3, 4 as.), K.Hanke 3 (1×3), G.Dobriański 2, D.Neumann 2 (4 as.), A.Małetko 0

Kotwica, następny mecz rozegra 18 lutego, o godz. 18.00, w hali Milenium, z drużyną drugiej połowy tabeli – Notecią,  z którą w Inowrocławiu przegrała 54:75.  Chcąc więc stać w tabeli wyżej, różnica wygranej musi wynieść ponad 21 punktów.

fot. Edward Stępień

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*