Wywiad z Jackiem Zieglerem zawodnikiem i prezesem Kotwicy

Jacek Ziegler – Zawodnik i Prezes

Jacek Ziegler

Rocznik 1955

Wzrost 176 cm

Pozycja: rozgrywający

Kluby: Kotwica 1972-1975, Wiceprezes Kotwicy 1996-1998, Prezes Kotwicy 1998-2003.

[Edward Stępień] Nie pytam Ciebie jak trafiłeś do Kołobrzegu, bo wiem, że urodziłeś się w naszym mieście, ale jak trafiłeś do koszykówki.

[Jacek Ziegler] W szkole Podstawowej Nr 4 nauczycielem WF-u był Piotr Konarski, który bardzo aktywnie propagował w szkole różne dyscypliny. Graliśmy w siatkówkę, piłkę ręczną i koszykówkę oraz próbowaliśmy innych dyscyplin. Były różnorodne zawody międzyszkolne. Najbardziej podobała mi się koszykówka i zawsze grałem na pozycji rozgrywającego. Po skończeniu podstawówki trafiłem do TRM-u za namową Janusza Bernata, który w tym czasie grał w Kotwicy. Od 1972 r. regularnie uczestniczyłem w treningach juniorów. Początkowo trenerem był Konarski, a później Bernat. Pod koniec pobytu w TRM-ie trenowałem z seniorami. Wielkim wydarzeniem w moim sportowym życiu był jedyny występ w oficjalnym meczu Kotwicy. Wszedłem z ławki na kilka minut i jest to do dzisiaj powód do dumy.

 

[E.S.] Co robiłeś po skończeniu TRM-u.

[J.Z.] Wszyscy moi koledzy poszli pływać, a ja wybrałem inną drogę. Moi rodzice pod Wejherowem mieli gospodarstwo ogrodnicze i zacząłem z nimi pracować. Skończyłem szkołę ogrodniczą i tak z rybaka stałem się ogrodnikiem, którzy wtedy nazywani byli badylarzami. W 1982 r. zerwałem związek małżeński z Iwoną, która też była Kołobrzeżanką. Po dwóch latach, tj. w 1984 r. postanowiliśmy powrócić do Kołobrzegu. Podjąłem pracę w Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej, początkowo w przetwórni w Starym Borku, a później zostałem kierownikiem działu handlowego. Transformacja ustrojowa spowodowała likwidację Spółdzielni i dlatego z bratem Andrzejem założyliśmy spółkę „Wajk”, która zajmowała się handlem hurtowym oraz prowadziliśmy ośrodek w Piasecznie nad jeziorem Drawskim.

 

[E.S.] A co z koszykówką? Po sobie wiem, że jak się w młodości połknie bakcyla koszykarskiego, to już nie można oderwać się od tego sportu.

[J.Z.] Masz rację. Po powrocie do Kołobrzegu zacząłem jako kibic chodzić na mecze koszykówki. Na początku lat 90.tych Heniek Krupiak i Marek Jabłoński zaczęli „wciągać mnie na działacza”. W 1996 r., gdy prezesem był Heniek Krupiak zostałem jego zastępcą. Po dalszych 2 latach, tj. w 1998 r. zostałem wybrany na prezesa. Graliśmy wtedy w II lidze. W pamięci utkwił mi wyjazd drużyny do Szwecji. Załatwił to i zasponsorował dyrektor PŻB. Płynęliśmy promem, a w Szwecji zagraliśmy mecz ze szwedzką drużyną. Po sezonie 1999/2000 nastąpiła reorganizacja lig w koszykówce. Postanowiono utworzyć I ligę ogólnopolską, do której wchodziło po 8 drużyn z dwóch drugich lig. Zajęliśmy 8 miejsce i tak staliśmy się pierwszoligowcem. Tak się szczęśliwie złożyło, że jesienią 2000 r. otwarto halę „Milenium”. Pierwszy mecz w I lidze z Polonią Przemyśl rozegraliśmy już w nowym miejscu  i na zawsze pożegnaliśmy Salę Rycerską.

 

[E.S.] Powiedz Jacku jak radziliście sobie z finansami i jak pozyskiwaliście sponsorów.

[J.Z.] Ze sponsorami to zawsze był kłopot. Na początku lat 90.tych sponsorował nas „Brok”, a później była posucha. Oczywiście głównym sponsorem było miasto Kołobrzeg. Staraliśmy się pozyskiwać sponsorów spośród kołobrzeskich przedsiębiorców. Płacili regularnie niewielkie kwoty, ale w sumie klub mógł jakoś funkcjonować. Kiedy byliśmy w I lidze pojawił się „Daikin”. Prezes tej firmy powiedział, że przywiózł walizkę pieniędzy, ale była to zdecydowana przesada, gdyż pieniądze płynęły cienką strużką. Cały czas trwała walka o przetrwanie. Często się zdarzało, że mieliśmy zaległości płatnicze, ale zawsze wszystko zostało zapłacone.

 

[E.S.] Pamiętam Jacku, że jednym z głównych sponsorów Kotwicy była twoja firma „Wojk”. Jakie kwoty przekazywałeś Kotwicy?

[J.Z.] Proszę o inne pytanie.

 

[E.S.] To było ostatnie na deser, ale skoro nie chcesz na nie odpowiedzieć, to jedynie chciałem Ci Jacku podziękować za Twoje ogromne zaangażowanie w Kotwicę. Organizowałeś 50.lecie i otrzymałem nagrodę za pomoc pro bono Kotwicy. Wydaje mi się, że bycie Prezesem Kotwicy to takie siedzenie na beczce prochu. Ty siedziałeś przez 5 lat pełnych sukcesów, ale i stresów. Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia w hali „Milenium”.

Edward Stępień

Obchody finansowane są w ramach grantu Bosman Wspiera Region organizowanego przez Bosman Szczeciński.
Projekt finansowany jest ze środków Społecznik na lata 2019-2021 – Program Marszałkowski.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*